Bo widzisz sztaluga
Ma zawsze tę moc
I to
graniczy wprost
Z cudem
Ja mogę
zawsze choćby
I przez
jedną noc
Przemierzyć
wszystkie
Malarskie
epoki
I chociaż mam już
Jakiś tam
wiek
Wszystko tak
bardzo mi bliskie
Jak nigdy
Jak nigdzie
I zawsze
znajdzie się
Jakiś kubek
U moich kolegów
kubistów
Mojego pragnienia
Aby zaczerpnąć
kawy
Choć łyk
Zanim choć
kropla farby
Padnie
gdzieś z pędzla
Na płótno
Na upatrzony punkt
Renesans barokGotyk
klasycyzm
Każdy mistrz pędzla
Gdzieś w swojej izdebce
Aby obejrzeć
dobrze ich dzieła
Każdy mistrz
chętnie
Zaprasza do siebie
I każdy mówi
Boguś
powinność
I
solidarność
Twórcy do
twórcy
Przenoś to wszystko
Przenoś od
razu
Gdzieś w
okolice
Swojej
sztalugi
Popatrz tu
wszystko
Jest już
sprawdzone
Kunszt nad
kunsztami
A i papiery
Ma każdy
obraz mistrzowskie
Zapracowany Pan Bogdan Barczyk
Po łokcie
Przemierza
epoki style i mody
I tak przejęty
Tak bardzo mocno
Tym nieprzemijającym
Pięknem Mistrzowskim
Pięknem Mistrzowskim
Każdej Malarskiej Epoki
I każdy
szczegół tu jakże ważny
A Pan Bogdan Barczyk
Dosłownie mikron
W szczegółachMoże to
nawet
Potwierdzić
pędzel
Może potwierdzić
sztaluga
Co już wykona
W solidne
drewniane
Ramki i ramy
I tak w
kartonach
Ma Pan Bogdan Barczyk
Wszystkie
malarskie epoki
Van Gogh
przypadkiem
Wygląda
gdzieś z paczki
Prosto ze
swych słoneczników
Jest tu
zwiastunem
Dobrej
pogody
Na Lazurowym
Wybrzeżu
Mistrz Malarz Artysta
Pan Bogdan Barczyk
Kopiuje aż
pędzel sapie
Misja malarza
Zarazić
świat cały
Dobrym Światowym Malarstwem
Raz jednak
pędzel
Wyskoczył znienacka
Gdzieś poza
brzegi sztalugi
I wnet na
płótno
Wskoczyła
swoich
Znajoma
paczka
I powstał
obraz
Szeroki i
długi
Jak to
się stało
Tak
niepodzianie i nagle
I sam zdumiony
Patrzy na
obraz
Na bliskie
sobie postacie
Tyle radości i tyle wspomnień
Jak zawsze w Gronie Przyjaciół
I sam się dziwi
Czy to
możliwe
Tak
wszystkich zmieścić
Na jednym
obrazie
Świat
ocalały
Świat
wydobyty
Z najdalszych
Zakątków pamięci
I znowu
wszyscy
Na pierwszym
planie
Z rozbrajającym
Uśmiechem serdecznym
Widok
cudowny bezwzględny
Przeniósł na
płótno
Natychmiast
Od
razu
Niezmordowany Pułk
Żołnierzy
Niezłomnych
Żołnierzy
Wyklętych
Siła
tworzenia
Jest przeogromna
Wszystko
graniczy
A śpi dopiero
Dopiero
wtedy
Gdy
ukończony
Obraz głos
daje
Na
ustawionej sztaludze
I jest jeszcze
Sekret w tym wszystkim
Skąd ta wytrwałość
Tak niesłychanie
Całymi dniami
Przy swojej sztaludze
Skąd każdy obraz
Taki udany
To już normalność
Zawsze jest tak
Gdy choć ukradkiem
Choć mimo woli
Spojrzy na swoją
Połowę Świata
Na swoją Anię
I ma nie tylko swój
Lecz także ma
I jej akcept
Redakcja
Archiwum Internetowe
Archiwum Bogdana Barczyka
Stanisław Józef
Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
6. 04. 2024














